54-letni David Senk, mieszkaniec stolicy Kaliforni i - Sacramento, został oskarżony o dotkliwe pogryzienie... pytona trzymanego w domu przez jego znajomego jako maskotka i zwierzę domowe.
Według miejscowych mediów, gad doznał poważnych obrażeń (m. in. stracił kilka żeber) i musiał zostać poddany zabiegowi chirurgicznemu. Obecnie przechodzi okres rekonwalescencji.
- Czuje się coraz lepiej. Ostatniej nocy wykonaliśmy operację chirurgiczną, która prawdopodobnie uratowała mu życie - powiedziała dziennikowi "Sacramento Bee" Gina Knepp z miejscowej służby weterynaryjnej.
Senk został aresztowany przez wezwanych policjantów pod zarzutem kryminalnego okaleczenia zwierzęcia.
Eskil Carlsson, emeryt ze Szwecji, podjął w tym tygodniu decyzję, że nadszedł czas, aby wraz z sąsiadami spróbować wołowiny, którą jego rodzina przechowywała przez ponad 70 lat - czytamy w serwisie thelocal.se.
- Mięso nie pachniało źle. Smakowało tak, jak gdyby zostało zakupione w tym tygodniu - mówi Carlsson.
Mężczyzna wyjaśnił, że żywność pochodziła z przełomu 1939 i 1940 roku i została nabyta podczas II wojny światowej.
- Każdej rodzinie przyznawano wtedy niewielkie racje żywnościowe. Moi teściowie znali mieszkańców okolicznej wsi, kupili więc od nich trzy kilogramy łopatek wołowych i włożyli je do staromodnego słoika - wspomina Carlsson.
Wielką panikę wywołali w sobotę na zatłoczonej ulicy na Sycylii dwaj bracia w wieku 3 i 5 lat, którzy włączyli silnik samochodu i ruszyli, gdy ich ojciec wysiadł po gazetę. Auto wpadło na stragan, a potem uderzyło w mur. Nikt nie odniósł obrażeń.
Do zdarzenia doszło w mieście Gela na ulicy handlowej. Chłopcy, pozostawieni na chwilę w samochodzie, uruchomili go, ponieważ ojciec wysiadając nie zabrał kluczyków. Pojazd gwałtownie ruszył do przodu i wpadł na uliczny stragan, wywracając znajdujące się tam sprzęty. Nie ucierpiał ani sprzedawca, ani klienci. Następnie samochód, jadąc pośród uciekających w popłochu ludzi, uderzył w zaparkowane auto, a potem w pobliski mur.
Malcom nic się nie stało.
Straż miejska, która przybyła, by opanować chaos na pełnej ludzi ulicy, przyznała, że cudem nie doszło do tragedii.
33–letnia mieszkanka stanu Utah w USA, oskarżona o próbę sprzedaży dziewictwa swojej 13-letniej córki, przyznała się do winy - podaje serwis cbsnews.com.
Jak wynika z relacji śledczych, w kwietniu kobieta zaproponowała sprzedaż dziewictwa swojej córki pewnemu mężczyźnie za 10 tysięcy dolarów. Początkowo dziewczynka zgodziła się na spotkanie i dwukrotnie pokazała się mężczyźnie w staniku i bieliźnie. Policjanci mówią, że 13-latka zmieniła wtedy swoje zdanie.
Śledczy ponadto ustalili, że innemu mężczyźnie 33-latka próbowała sprzedać erotyczne zdjęcia córki.
Sprawa ujrzała światło dzienne, kiedy partner 33-latki znalazł w jej telefonie komórkowym sms-y dotyczące transakcji. W wiadomościach poruszano temat sprzedaży dziewictwa 13-latki. Mężczyzna wówczas zawiadomił stróżów prawa.
Największy na świecie bank spermy przestał przyjmować nasienie od rudowłosych, ze względu na brak zainteresowania na dzieci z takim kolorem włosów. Największe zapotrzebowanie jest na spermę od osób z brązowymi oczami i włosami - informuje Fox News.
- Jest zbyt wielu rudych w stosunku do zapotrzebowania. Mało ludzi wybiera rudowłose potomstwo, chyba że partner ma taki kolor włosów lub samotna kobieta preferuje rudych – powiedział dyrektor Cryos International - Ole Schou. Cryos International jest światową siecią banków spermy i mają siedziby w USA, Dani i Indiach.
Szef Cryos International powiedział, że choć "liczba dawców rośnie, to... nie rośnie liczba potencjalnych rodziców, którzy chcieliby mieć dziecko o rudym kolorze włosów". Odstępstwem od rynkowego trendu jest Irlandia, gdzie nasienie rudowłosych sprzedaje się "jak ciepłe bułeczki".
Historycznie rude włosy uważano za znak moralnej degeneracji i brutalny pragnień seksualnych. W Szkocji jest najwyższy wskaźnik rudowłosych sięgający 13 proc. populacji. Szacuje się także, że od 6 do 18 milionów rudych żyje w Ameryce.
Niemiecka policja z Koburga na północy Bawarii zatrzymała w nocy z poniedziałku na wtorek rowerzystę, u którego we krwi stwierdzono 5,6 promila alkoholu. Za potencjalnie śmiertelną uważana jest dawka powyżej 4 promili.
Kiedy policjanci natknęli się na 37-letniego mężczyznę, wciąż trzymał w ręku puszkę piwa.
Według policjantów zatrzymany sam zadzwonił na posterunek i powiedział, że spadł z roweru. Spadając, lekko się zranił. Został zabrany do szpitala.
Mężczyzna chciał wejść na pokład samolotu lecącego z Miami do Brazylii z torebkami wypełnionymi siedmioma egzotycznymi wężami i trzemami żółwiami, ukrytymi w spodniach - informuje dziś agencja AP.
Pasażer został zatrzymany w czwartek po przejściu przez skaner na lotnisku międzynarodowym w Miami, kiedy służby bezpieczeństwa zauważyły nylonowe torby pełne egzotycznych zwierząt - poinformował rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Transportu (TSA) Jonathon Allen.
Jak podaje dziennik "The South Florida Sun Sentinel", gadami zajęła się Służba Połowu i Dzikiej Przyrody Stanów Zjednoczonych (FWS). Niezidentyfikowany mężczyzna został zatrzymany.
Pięć dni po wypuszczeniu na wolność sławnego pingwina zwanego Happy Feet, przymocowany do niego nadajnik GPS przestał przesyłać dane i stracono z nim kontakt. Happy Feet był w drodze powrotnej z Nowej Zelandii do domu na Antarktydzie.
Pingwin cesarski "Happy Feet" zdobył światowy rozgłos po tym jak w czerwcu przebył około 3 tys. km i trafił na plaże w Nowej Zelandii. Tam naukowcy wsadzili go na swój statek badawczy, by pomóc w powrocie na Antarktydę. Ptaka uwolniono na Oceanie Południowym, około jednej czwartej drogi od Antarktydy. Wstępne dane przesyłane przez GPS pokazały, że Happy Feet płynął zawiłą drogą, aż kontakt z nim urwał się po około 120 km.
Zdaniem naukowców, przymocowane do pingwina urządzenie mogło po prostu odpaść lub zwierzę mogło zostać zjedzone. Druga wersja jest jednak mało prawdopodobna.
Nadajnik satelitarny przyklejony do piór ptaka, miał z założenia odpaść, ale dopiero za kilka miesięcy.
Osoba z Francji, która wygrała miesiąc temu rekordową kwotę 162 mln euro w loterii Euro Millions, odebrała nagrodę - podały w czwartek francuskie media. Niemal jednocześnie przepadła inna milionowa wygrana w loterii, gdyż jej zdobywcy nie odnaleziono.
Jak podała agencja AFP, zdobywca najwyższej we Francji nagrody w historii Euro Millions, który kupił szczęśliwy los w normandzkim departamencie Calvados, odebrał wreszcie czek z wygraną. Informację potwierdził francuski operator gier losowych, Francaise des Jeux (FDJ).
Osoba ta pragnie zachować całkowitą anonimowość; nie podano nawet jej płci, ani miejsca zamieszkania.
Według FDJ, zdobywca nagrody, który jest "wiernym graczem", myśli o umieszczeniu części ogromnej kwoty "w projekt na rynku nieruchomości i zastanawia się nad inwestycjami we francuską gospodarkę".
Ogromny, rzadko spotykany gatunek wieloryba został wyrzucony na plażę w Nowej Zelandii - podaje serwis stuff.co.uz.
Na wieloryba natknął się podczas przejażdżki rowerem dwa kilometry na południe od rzeki Heaphy'ego na zachodnim wybrzeżu jeden z mieszkańców Graham Postles.
15-metrowy ssak został wyrzucony na plażę podczas przypływu.
- To było piękne, ale bardzo smutne – powiedział Postles.